- Mam taką nadzieję! Do zobaczenia słońce!
- Do zobaczenia!
- Do zobaczenia!
Przyszłam do domu, walnęłam się na łóżko i gdy już zamykałam oczy, przypomniałam sobie o jutrzejszej kartkówce z przyrody. Nauka, nauka i jeszcze raz nauka...
Rano gdy wstałam, poszłam skorzystać z toalety, na śniadanie, potem do szafy. Znalazłam jakieś ubrania.
Gdy już doszłam do szkoły nie działo się nic ciekawego, aż do trzeciej lekcji...
Była wtedy biologia, siedziałam sobie spokojnie z Margaret, gdy nagle drzwi się gwałtownie otwierają, wszyscy robią taaakie wielkie oczy, a przez drzwi wyskakuje Matt z bukietem kwiatów i z Merci - które kocham!
Z kartką A3 W ręce, a na niej napis:
"Julio Ross czy pójdziesz ze mną na randkę?!"
Widać było, że wszyscy od razu skierowali wzrok na mnie... Wszyscy chłopacy krzyczeli, najróżniejsze komentarze:
- No hej, to moja dziewczyna!
- Mała, zapomniałaś o mnie!!!
I tak dalej... dopóki nauczycielka, poprosiła wszystkich o ciszę.
- Julia wstań!
- Tak?
- Czy możesz mi to wytłumaczyć?
- Ale... ja nie wiem o co chodzi, nie byłam w to zaangażowana, naprawdę!!
- Natychmiast marsz do dyrektora!
Wtedy Matt oczywiście musiał się wtrącić
- Proszę pani... ona nie wiedziała, że to zrobię, proszę nie wysyłać jej do dyrektora, proszę!
- No dobrze, tym razem ci podaruję Juliet, siadaj.
- Dziękuję pani bardzo!
- Teraz wyjdź!
- Ale... ale dlaczego?
- Ktoś na ciebie czeka, czyżbyś zapomniała?
- A no tak, przepraszam jeszcze raz, za Matta.
- Nie ma sprawy, idź.
Wyszłam na korytarz i zauważyłam Matta. Podeszłam do niego, a on zachowywał się dziwnie jak na niego
-Co to ma być?
- Ale co?
- Tamci kolesie, ewidentnie coś do ciebie czują!
- Co?! Proszę cię!
- No co? Przecież widziałem i słyszałem.
- Ale Matt...
- No co Matt? Nie rozumiesz?! Przecież, ja tak nie mogę!
- Ale to były żarty, nie przejmuj się!
- Nawet nigdy mi nie powiedziałaś "Kocham cię!"
- Na prawdę? No więc... Kocham cię!!
- Nadal ci nie wierzę
- Ale w szkole?!
- Tak tu i teraz!
Więc szybko go pocałowałam, gdy zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z klas i nas zobaczyli
- Okej Matt, musisz już iść!
- Yyy... Tak, zdecydowanie. Do zobaczenia!!
- Do zobaczenia!
Wtedy Matt wyszedł, a ja zostałam i wszyscy się na mnie patrzyli.
Znowu zadzwonił dzwonek, uświadomiłam sobie, że to moja ostatnia lekcja więc poszłam do szatni i przebrałam buty z tenisówek po szkole, na normalne i poszłam do domu. Dalej rutynowe czynności.
Rano, wstałam i... spojrzałam na budzik! Do szkoły miałam na 8.00, a była 7. 48!
Wiedziałam, że się spóźnię do szkoły, ale pomyślałam sobie tak: - Wolę być w szkole spóźniona niż żeby mnie tam nie było wcale i ominął by mnie temat.
Więc szybko się zebrałam, a potem wyleciałam z domu i ledwo odeszłam 2 metry od domu już
Słyszałam z tyłu
- TRUUUUUUUUU!
- O boże, po co pan trąbił?
- Chciałem się upewnić, czy mnie poznasz?
- Czekaj, czarne włosy z zaczesaną grzywką, brązowe oczy i kolczyk w uchu?
- Tak, więc kim jestem?
- To na prawdę ty? Zayn jak się cieszę!
- Ja też, nareszcie cię widzę! A co tam u Magi?
- Spoko, a co u ciebie? Opowiadaj!!
- No dobra, ale może chociaż wejdziesz?
- Właśnie, skąd masz to auto?
- Rodzice pozwolili mi zrobić wcześniejsze prawo jazdy, a że zdałem sprawili mi... To!
- Wow, ale masz fajnie!
- Wskakuj!
Wsiadłam do auta, gdy od razu poczułam, tą świeżość.
- I teraz zadam ci pytanie, mogę?
- Pewnie!
- No dobra, to jak tam sprawy z tobą i Matthewem?
- Całkiem dobrze, ostatnio było nawet bardzo dobrzee.
- W jakim znaczeniu?
Tym razem szepcząc powiedziałam
- Bo... my się już całowaliśmy.
- Ale nawet go nie znasz!
- Tak zdaję sobie z tego sprawę, ale na prawdę go lubię!
- Lubię?! W takim razie kogo kochasz?!
- Matta!
- Ale przecież ty go lubisz, a nie kochasz!
- Zayn, spokojnie opanuj się!
- Może, ale na pewno nie w tej chwili!
- Ale Zayn uważaj!!
- Co... Aaaa!
W jednej chwili przeleciało mi przed oczami, całe moje życie, a w tle słychać było tylko odgłosy pisku opon. Nie zdążyłam się obejrzeć, a jedyne co zobaczyłam to rozbite szkło. I Zayna z rozbitą głową!
Gdy już doszłam do szkoły nie działo się nic ciekawego, aż do trzeciej lekcji...
Była wtedy biologia, siedziałam sobie spokojnie z Margaret, gdy nagle drzwi się gwałtownie otwierają, wszyscy robią taaakie wielkie oczy, a przez drzwi wyskakuje Matt z bukietem kwiatów i z Merci - które kocham!
Z kartką A3 W ręce, a na niej napis:
"Julio Ross czy pójdziesz ze mną na randkę?!"
Widać było, że wszyscy od razu skierowali wzrok na mnie... Wszyscy chłopacy krzyczeli, najróżniejsze komentarze:
- No hej, to moja dziewczyna!
- Mała, zapomniałaś o mnie!!!
I tak dalej... dopóki nauczycielka, poprosiła wszystkich o ciszę.
- Julia wstań!
- Tak?
- Czy możesz mi to wytłumaczyć?
- Ale... ja nie wiem o co chodzi, nie byłam w to zaangażowana, naprawdę!!
- Natychmiast marsz do dyrektora!
Wtedy Matt oczywiście musiał się wtrącić
- Proszę pani... ona nie wiedziała, że to zrobię, proszę nie wysyłać jej do dyrektora, proszę!
- No dobrze, tym razem ci podaruję Juliet, siadaj.
- Dziękuję pani bardzo!
- Teraz wyjdź!
- Ale... ale dlaczego?
- Ktoś na ciebie czeka, czyżbyś zapomniała?
- A no tak, przepraszam jeszcze raz, za Matta.
- Nie ma sprawy, idź.
Wyszłam na korytarz i zauważyłam Matta. Podeszłam do niego, a on zachowywał się dziwnie jak na niego
-Co to ma być?
- Ale co?
- Tamci kolesie, ewidentnie coś do ciebie czują!
- Co?! Proszę cię!
- No co? Przecież widziałem i słyszałem.
- Ale Matt...
- No co Matt? Nie rozumiesz?! Przecież, ja tak nie mogę!
- Ale to były żarty, nie przejmuj się!
- Nawet nigdy mi nie powiedziałaś "Kocham cię!"
- Na prawdę? No więc... Kocham cię!!
- Nadal ci nie wierzę
- Ale w szkole?!
- Tak tu i teraz!
Więc szybko go pocałowałam, gdy zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z klas i nas zobaczyli
- Okej Matt, musisz już iść!
- Yyy... Tak, zdecydowanie. Do zobaczenia!!
- Do zobaczenia!
Wtedy Matt wyszedł, a ja zostałam i wszyscy się na mnie patrzyli.
Znowu zadzwonił dzwonek, uświadomiłam sobie, że to moja ostatnia lekcja więc poszłam do szatni i przebrałam buty z tenisówek po szkole, na normalne i poszłam do domu. Dalej rutynowe czynności.
Rano, wstałam i... spojrzałam na budzik! Do szkoły miałam na 8.00, a była 7. 48!
Wiedziałam, że się spóźnię do szkoły, ale pomyślałam sobie tak: - Wolę być w szkole spóźniona niż żeby mnie tam nie było wcale i ominął by mnie temat.
Więc szybko się zebrałam, a potem wyleciałam z domu i ledwo odeszłam 2 metry od domu już
Słyszałam z tyłu
- TRUUUUUUUUU!
- O boże, po co pan trąbił?
- Chciałem się upewnić, czy mnie poznasz?
- Czekaj, czarne włosy z zaczesaną grzywką, brązowe oczy i kolczyk w uchu?
- Tak, więc kim jestem?
- To na prawdę ty? Zayn jak się cieszę!
- Ja też, nareszcie cię widzę! A co tam u Magi?
- Spoko, a co u ciebie? Opowiadaj!!
- No dobra, ale może chociaż wejdziesz?
- Właśnie, skąd masz to auto?
- Rodzice pozwolili mi zrobić wcześniejsze prawo jazdy, a że zdałem sprawili mi... To!
- Wow, ale masz fajnie!
- Wskakuj!
Wsiadłam do auta, gdy od razu poczułam, tą świeżość.
- I teraz zadam ci pytanie, mogę?
- Pewnie!
- No dobra, to jak tam sprawy z tobą i Matthewem?
- Całkiem dobrze, ostatnio było nawet bardzo dobrzee.
- W jakim znaczeniu?
Tym razem szepcząc powiedziałam
- Bo... my się już całowaliśmy.
- Ale nawet go nie znasz!
- Tak zdaję sobie z tego sprawę, ale na prawdę go lubię!
- Lubię?! W takim razie kogo kochasz?!
- Matta!
- Ale przecież ty go lubisz, a nie kochasz!
- Zayn, spokojnie opanuj się!
- Może, ale na pewno nie w tej chwili!
- Ale Zayn uważaj!!
- Co... Aaaa!
W jednej chwili przeleciało mi przed oczami, całe moje życie, a w tle słychać było tylko odgłosy pisku opon. Nie zdążyłam się obejrzeć, a jedyne co zobaczyłam to rozbite szkło. I Zayna z rozbitą głową!
______________________________________________________________________________
Hejka! Tak wiem że czekaliście na tą część dłuuugo
Ale ja zawsze dotrzymuję słowa!! No chyba że coś
bardzo ważnego mi wypadł, ale rzadko się to zdarza!
Tak więc, przyjmuję naprawdę każdy komentarz,
nawet jeśli będą 2 komentarze tych samych osób!!
- Serio! W końcu napisałam, że mają być 3 komentarze!
_______________________________________________________________________________
Następne opowiadanie = 3 kom. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz