Opowiadania :)
niedziela, 5 stycznia 2014
!!!!!!!! WAŻNE !!!!!!!!!!!
Mam dla was informację, mianowicie, bedę kontynowała pisanie na innym blogu, niedługo podam wam linka :) A jak na razie tu nie pojwią się kolejne części :) 3 -majcie się tam jakoś :***
Cz. 10
- Luka przestań krzyczeć, ludzie cię usłyszął!
- Niech słyszą moje szczęście!
Wstał i pociągnął mnie za sobą, niestety gdy tylko wstałam z ławki, potkłam się i upadłam, na Luke.
- Aż tak na mnie lecisz?
- Lukas, to nie są żarty, źle się...
- Julia, Julka, Julka!!
- Gdzie ja jestem? Halo, jest tu ktoś?
- Julka, to ja wszystko dobrze, jak się czujesz?
- Dobrze, ale co ja robię w szpitalu?
- Zemdlałaś, ale spokojnie już jest dobrze, masz wypis, wychodzisz za jakieś 30 min. zberaj się
- Dobra, wyjdzesz? Muszę się przebrać...
- Taaak... jasne.
- Dziękuję Ci bardzo.
- Lekarz nie pozwolił c wychodzić z domu przez następne kilka dni, ale nie pozowlił zoostawiać cię samą w domu.
- Więc co z tym zrobisz?
- Będę zostawał z tobą codziennie gdy twoja mama będzie w pracy, a brat w szkole.
- Mama się zgodziła?
- Tak, gadaliśmy już o tym.
- Niech słyszą moje szczęście!
Wstał i pociągnął mnie za sobą, niestety gdy tylko wstałam z ławki, potkłam się i upadłam, na Luke.
- Aż tak na mnie lecisz?
- Lukas, to nie są żarty, źle się...
- Julia, Julka, Julka!!
- Gdzie ja jestem? Halo, jest tu ktoś?
- Julka, to ja wszystko dobrze, jak się czujesz?
- Dobrze, ale co ja robię w szpitalu?
- Zemdlałaś, ale spokojnie już jest dobrze, masz wypis, wychodzisz za jakieś 30 min. zberaj się
- Dobra, wyjdzesz? Muszę się przebrać...
- Taaak... jasne.
- Dziękuję Ci bardzo.
- Lekarz nie pozwolił c wychodzić z domu przez następne kilka dni, ale nie pozowlił zoostawiać cię samą w domu.
- Więc co z tym zrobisz?
- Będę zostawał z tobą codziennie gdy twoja mama będzie w pracy, a brat w szkole.
- Mama się zgodziła?
- Tak, gadaliśmy już o tym.
Cz. 9 - Coraz bliżej
- Dzięki, na pewno skorzystam!
- Pa pa!!
- Do zobaczenia!
Po czym wróciłam do domu i poszłam spać. Rano, wstałam i ubrałam się , po czym wybiegłam z domu, chcąc iść dłuższą drogą, drogą gdzie pierwszy raz go spotkałam. Idąc sobie uliczką zdałam sobie sprawę, że nie było mnie na zakończeniu roku szkolnego, od razu posmutniałam. Poczułam dotyk czyjejś ręki na moim ramieniu, to był Matt.
- Hej! Widzę, że już wyszłaś ze szpitala.
- No tak, wyszłam, śledziłeś mnie?
- Ja? Nie spadłem tak nisko!
- To dobrze...
- A co czekasz tu na kogo, no bo jeśli tak, to chyba mogę wiedzieć, co?
- No nie po prostu szłam się przejść, a co zazdrosny?
- No coś ty, oszalałaś?
- Jeszcze nie, ale z tobą to nigdy nic nie wiadomo.
Przeszliśmy się kawałek, rozmawialiśmy i bawiliśmy się jak nigdy dotąd.
- Hej Julka, pamiętasz mnie?
- Yyy... Lukas tak?
- Tak, a to kto?
- A no tak, Lukas - Matt, Matt - Lukas.
- Miło mi Lukas jestem
- Mnie również Matthew.
- No dobra, Lukas przejdziesz się z nami?
- Nie chcę wam przeszkadzać!
- Ale, co... czy... Myślisz że jesteśmy parą?
- No raczej, w końcu chodzicie razem po mieście!
- Nie, nie, nie... On ze mną zerwał, gdy byłam w szpitalu, po wypadku...
- Stary, robiąc to straciłeś cały świat.
- To było piękne, co powiedziałeś...
- Tak piękne...
- Zazdrosny jesteś!
- Marzenie, ja? Zazdrosny? O ciebie?!
- Tak, nie możesz znieść myśli, że lubię Lukasa, bardziej od ciebie! I wiesz co? Zabierz sobie ten telefon już go nie potrzebuję, sprawię sobie inny!
- Ten telefon dałem ci w prezencie, gdy się poznaliśmy, nie chcesz go na pamiątkę? W końcu to była moja pierwsza miłość. Miłość od pierwszego wejrzenia...
- Ojej wzruszające... Lukas mam prośbę, możemy pogadać na osobności?
- Tak, oczywiście, zrobię dla ciebie wszystko.
- Dziękuję...
Złapał mnie za rękę i szliśmy dalej, gdy odwróciłam się, aby popatrzeć czy Matt nas widzi, okazało się, że poszedł sobie od razu. My cały czas szliśmy.
- Więc o czym chciałaś ze mną pogadać?
- Chciałam się odczepić od tamtego...
- Aha, a dlaczego nie powiedziałaś mi, że przebywałaś w szpitalu?
- Chcę zapomnieć...
- Ale proszę opowiedz mi tę historię.
- Dobrze, ale usiądźmy na ławce... może być?
- Tak, jest dobrze, zaczynaj.
- Więc tak...
- Hej! Widzę, że już wyszłaś ze szpitala.
- No tak, wyszłam, śledziłeś mnie?
- Ja? Nie spadłem tak nisko!
- To dobrze...
- A co czekasz tu na kogo, no bo jeśli tak, to chyba mogę wiedzieć, co?
- No nie po prostu szłam się przejść, a co zazdrosny?
- No coś ty, oszalałaś?
- Jeszcze nie, ale z tobą to nigdy nic nie wiadomo.
Przeszliśmy się kawałek, rozmawialiśmy i bawiliśmy się jak nigdy dotąd.
- Hej Julka, pamiętasz mnie?
- Yyy... Lukas tak?
- Tak, a to kto?
- A no tak, Lukas - Matt, Matt - Lukas.
- Miło mi Lukas jestem
- Mnie również Matthew.
- No dobra, Lukas przejdziesz się z nami?
- Nie chcę wam przeszkadzać!
- Ale, co... czy... Myślisz że jesteśmy parą?
- No raczej, w końcu chodzicie razem po mieście!
- Nie, nie, nie... On ze mną zerwał, gdy byłam w szpitalu, po wypadku...
- Stary, robiąc to straciłeś cały świat.
- To było piękne, co powiedziałeś...
- Tak piękne...
- Zazdrosny jesteś!
- Marzenie, ja? Zazdrosny? O ciebie?!
- Tak, nie możesz znieść myśli, że lubię Lukasa, bardziej od ciebie! I wiesz co? Zabierz sobie ten telefon już go nie potrzebuję, sprawię sobie inny!
- Ten telefon dałem ci w prezencie, gdy się poznaliśmy, nie chcesz go na pamiątkę? W końcu to była moja pierwsza miłość. Miłość od pierwszego wejrzenia...
- Ojej wzruszające... Lukas mam prośbę, możemy pogadać na osobności?
- Tak, oczywiście, zrobię dla ciebie wszystko.
- Dziękuję...
Złapał mnie za rękę i szliśmy dalej, gdy odwróciłam się, aby popatrzeć czy Matt nas widzi, okazało się, że poszedł sobie od razu. My cały czas szliśmy.
- Więc o czym chciałaś ze mną pogadać?
- Chciałam się odczepić od tamtego...
- Aha, a dlaczego nie powiedziałaś mi, że przebywałaś w szpitalu?
- Chcę zapomnieć...
- Ale proszę opowiedz mi tę historię.
- Dobrze, ale usiądźmy na ławce... może być?
- Tak, jest dobrze, zaczynaj.
- Więc tak...
Szłam do szkoły, kilka dni temu, lub tydzień temu, nie jestem pewna.
Podjechał mój najlepszy kumpel, w nowym samochodzie.
Zaprosił mnie do środka, zaproponował podwiezienie mnie do szkoły.
Zgodziłam się, ponieważ on jechał tam gdzie ja i oczywiście chciałam,
z nim spędzić więcej czasu, pogadać jak za dawnych lat, brakowało mi tego.
W końcu zaczelismy rozmawiać o Mattcie, że nie powinnam była z nim być,
takie tam... Aż Zayn stracił panowanie nad kierownicą, skręciliśmy do rowu.
Następnie Zayn, stracił przytomność, wyszłam z samochodu, ale wtedy
uświadomiłam sobie, że nie mogę, go tam zostawić, więc wróciłam po niego
i odeszliśmy na bok - Mówiłam z coraz większym lękiem w oczach - no
i tam straciłam przytomność, potem już tylko obudziłam się w szpitalu...
Pamiętasz pierwszy dzień naszego spotkania? Wtedy wyszłam ze szpitala.
Pamiętasz pierwszy dzień naszego spotkania? Wtedy wyszłam ze szpitala.
- Wow, nie miałem pojęcia, że tyle przeszłaś w tak krótkim czasie...
- Dokładnie...
- Wiesz co, chodźmy na lody, nie chcę żebyś była taka smutna!
- Dobra, z chęcią.
Znowu złapał mnie za rękę, wstaliśmy i popatrzyliśmy sobie w oczy, a on pocałował mnie w policzek. Poczułam, że się rumienię... Doszliśmy do budki z lodami.
- Jaki chcesz smak?
- Proszę malinowy, a ty?
- Ja poproszę waniliowy, ile się należy?
- Proszę pana, na pocieszenie dla pańskiej dziewczyny bo widzę, że taka trochę smutna 0 zł!
- Dziękuję... w takim razie żegnam!
- Żegnam pana!
- Żegnam!
- Dlaczego nie powiedziałeś, że nie jesteśmy parą?
- A nie jesteśmy?
- Chyba nie wiem co powiedzieć...
- Powiedz, że chcesz być moją dziewczyną.
- Och... Chcę być twoją dziewczyną.
- Panie, nie zasłużyłem na nią, więc jakim cudem się zgodziła?!
- Luka przestań krzyczeć, ludzi cię usłyszął!
- Niech słyszą moje szczęście!
Wstał i pociągnął mnie za sobą, niestety gdy tylko wstałam z ławki, potkłam się i upadłam,
__________________________________________________________________
- Dokładnie...
- Wiesz co, chodźmy na lody, nie chcę żebyś była taka smutna!
- Dobra, z chęcią.
Znowu złapał mnie za rękę, wstaliśmy i popatrzyliśmy sobie w oczy, a on pocałował mnie w policzek. Poczułam, że się rumienię... Doszliśmy do budki z lodami.
- Jaki chcesz smak?
- Proszę malinowy, a ty?
- Ja poproszę waniliowy, ile się należy?
- Proszę pana, na pocieszenie dla pańskiej dziewczyny bo widzę, że taka trochę smutna 0 zł!
- Dziękuję... w takim razie żegnam!
- Żegnam pana!
- Żegnam!
- Dlaczego nie powiedziałeś, że nie jesteśmy parą?
- A nie jesteśmy?
- Chyba nie wiem co powiedzieć...
- Powiedz, że chcesz być moją dziewczyną.
- Och... Chcę być twoją dziewczyną.
- Panie, nie zasłużyłem na nią, więc jakim cudem się zgodziła?!
- Luka przestań krzyczeć, ludzi cię usłyszął!
- Niech słyszą moje szczęście!
Wstał i pociągnął mnie za sobą, niestety gdy tylko wstałam z ławki, potkłam się i upadłam,
__________________________________________________________________
To kolejna część mojego opowiadania,
piszcie w kom. co mogłoby się wydarzyć.
Od razu biorę się za 10 już cz.
Aha i jeszcze:
Część 20 - gdy do niej dojdziemy - będzie wielka!
Będzie długa - to po pierwsze
Po drugie - będzie się dużo działo!!
sobota, 9 listopada 2013
Cz.7 Pożegnanie
W jednej chwili przeleciało mi przed oczami, całe moje życie, a w tle słychać było tylko odgłosy pisku opon. Nie zdążyłam się obejrzeć, a jedyne co zobaczyłam to rozbite szkło. I Zayna z rozbitą głową! Wyszłam z auta i chciałam uciec, jednak coś powodowało, nie tęsknotę, a coś takiego co czułam do Matta w czasie pocałunku.
- Nie, nie mogę! Nie mogę go tu zostawić!
Podbiegłam do auta, otworzyłam drzwi i wyciągłam go z auta.
Przeciągłam, na drugą stronę ulicy i usiadłam obok niego, zaczęłam krzyczeć o pomoc.
Nie wiedziałam co zrobić, sama również byłam zraniona w rękę, telefon był w samochodzie. Nagle poczułam się słaba, tak jakbym miała odpływać!
Później obudziłam się w szpitalu, na łóżku.
- Co się stało? Co ja tu robię?
- O rany! Doktorze, doktorze obudziła się!
- Co, ale o co chodzi?
- Julka, jesteś w szpitalu miałaś wypadek samochodowy, Zayn prowadził.
- Zayn! Zayn! Co z nim?! Gdzie on jest? Jak się czuje?
- Hola, hola! Nie tak szybko, bo pomyślę, że coś do niego czujesz!
- Ale powiedz! Proszę.
- No dobra, Zayn jest w sali niedaleko, na końcu korytarza.
- Ale... ale co mu się dzieje?
- Przeprowadzana jest teraz operacja, stan jest stabilny.
- Czyli wszystko powinno być dobrze?
- NIekoniecznie, lekarze nie wykluczają raka mózgu.
- Ale... ale...
Wtedy zaczęłam szlochać, bałam się, że go stracę, czego nie chciałam.
- Hej mała, nie płacz już. Policja ustaliła przyczynę wypadku, czy to prawda, że się pokłóciliście i on stracił panowanie nad pojazdem?
- Tak, tak to prawda.
- A co się kłociliście?
- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć... bo to chodziło o nas o ciebie i mnie, Zayn chciał wiedzieć co jest między nami, chciał mnie przekonać, abym z tobą zerwała.
- Teraz to go stłukę!
- Nie rób tego! Zastanawiam się tylko czy może nie miał racji.
- Co? Chcesz mnie rzucić? Nie pozwolę ci tego zrobić, to ja rzucam!
- Rzucasz mnie?
- Nie, ja cię kocham nie przeżyłbym tego!
- Ale my się prawie nie znamy!
- W takim razie, mam pomysł.
- Mogę go poznać?
- Ja teraz sobie stąd pójdę, a ty zadzwonisz gdy, się zdeydujesz.
- To chyba najlepszy pomysł, dobrze zgadzam się.
- No więc... Do usłyszenia!
- Tak, do usłyszenia!
Nie wierzyłam w to, co się przed chwilą stało, więc poszłam spać.
_____________________________________________________________________________
Hejka! Tak, na tą cześć czekacie bardzo długo.
Okej, więc to by było już tyle i pa pa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ogłoszenie!!!!!
Dobra, zdecydowałam się, że jeżeli dodam opowiadanie, to nie będę czekała na wasze kom. ponieważ musiałabym dodawać kolejną część dopiero co miesiąc :(. Więc, będę dodawać kolejne cz. średnio co 2 tygodnie. Ale nie myślcie sobie, że nie musicie komentować, chciałabym od czasu do czasu przeczytać jakiś miły komentarz, a dostaje takich mało :(. Na razie to tyle w kwesti opowiadań, jak będzie jeszcze coś co chcę wam przekazać, to napiszę, wam na pewno! A teraz trzymajcie się mocno i łapcie buziaczki ode mnie :)
:* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :*
:* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :*
niedziela, 3 listopada 2013
Cz.8 Wolność!
Nie wierzyłam w to, co się przed chwilą stało, więc poszłam spać.
/Tydzień później/
Ciągle się nudzę, w szpitalu nie mam co robić, od rozstania mojego i Matta, minął tydzień, z Zaynem wszystko dobrze, szybciej niż ja doszedł do siebie. W prawdzie mogłam chodzić i on również, jednak nie robiłam tego często.
- Co tam u ciebie?
- Wszystko w porządku, a ty?
- Tak ja również, jutro wychodzę nie mogę się doczekać
- Mnie nikt nie powiedział kiedy wychodzę.
- Spokojnie Julka, wyjdziesz!
- Ale jesteś tego pewien Zayn?
- Yyy... Tak się zastanawiam czy Meg słyszała o wypadku?
- Domyślam się że nie, mówiłeś jej?
- Nie nie mówiłem
- Panno Ross, za kilka godzin, może już pani wyjść!
To był lekarz, który przyszedł z bardzo dobrymi wieściami.
- No i co, zadowolona?
- Tak, nie wiesz jak bardzo!
- Mówiłem, że kiedyś wyjdziesz, ale teraz muszę już iść, spakować się...
- Nie ma sprawy, do zobaczenia!
- Do zobaczenia!
Już jestem w domu, nareszcie!
- Julka, to ty? Już wróciłaś!!
- Magi!! Jak się cieszę, że cię widzę!!
- Tak ja również, zróbmy coś!
- A możesz jeździć na rolkach?
- Nic mi lekarz o tym nie mówił.
- No więc, zapraszam
- Wezmę tylko rolki.
- Dobra, czekam przed domem.
- Hej już jestem!
- Okej ubrałaś je już?
- Tak, ej może jedźmy do kawiarni?
- Ok!
Jechałyśmy jak szalone do kawiarni, wszyscy się na nas gapili.
- Okej jesteśmy
- Tak widzę, zamówmy sobie coś do picia?
- Nie ma sprawy, a nie wolisz lodów?
- Wolę, chodźmy.
- Jakie bierzesz?
- Waniliowe, a ty?
- Nie wiem może malinowe.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Poprosimy lody po 1 gałce na głowę o smaku waniliowym i malinowym.
- Dobrze, a może chcą panie sos?
- A jakie smaki?
- Toffi, czekoladowe, kawowe, truskawkowe, malinowe, tirami...
- No więc ja poproszę sos toffi.
- A ja wezmę malinową.
- Dobrze to razem 6 zł.
- Proszę.
- Dziękuję, oto wasze lody.
- My również dziękujemy, do widzenia!
- Do widzenia!
Wyszłyśmy i usiadłyśmy przy stoliku. Jednak po krótkim namyśle, pojechałyśmy dalej z lodami.
Nie jestem wyśmienitym kierowcą, więc musiało coś pójść nie tak, ale tym razem upadek odmienił całe moje dalsze życie.
- Hej, może byś trochę uważał?
- Wybacz, już dobrze?
- Tak, dzięki.
- Nie ma sprawy, jak ci na imię?
- Ymm, jestem Julka, a ty?
- Ja jestem twój Romeo!
- Ha ha, a na poważnie?
- No Romek!
- Yyy... serio?
- Nie! Żartowałem ja jestem Lukas.
- Miło mi Lukas, widzę, że lubisz rolki?
- Tak kocham je!
- Ej Julka, podjedź tu!!
- Już jadę!!
- Kto to?
- Moja kumpela Margaret, a co?
- Nie nic.
- No Julka... kto to taki?
- Jestem Lukas, miło mi.
- Hejka! Julka ty to się podobasz, wszystkim przystojniakom!
- Co? Magi nie przesadzaj, nie szukam chłopaka, w końcu dopiero zerwałam z Mattem!
- Miałaś chłopaka?
- Tak, widzisz tu jakiś problem?
- W sumie to nie, muszę spadać.
- No dobra, na razie!
- Czekaj, a możesz mi dać swój numer telefonu?
- Spoko, masz!
- Dzięki, na pewno skorzystam!
- Pa pa!!
- Do zobaczenia!
/Tydzień później/
Ciągle się nudzę, w szpitalu nie mam co robić, od rozstania mojego i Matta, minął tydzień, z Zaynem wszystko dobrze, szybciej niż ja doszedł do siebie. W prawdzie mogłam chodzić i on również, jednak nie robiłam tego często.
- Co tam u ciebie?
- Wszystko w porządku, a ty?
- Tak ja również, jutro wychodzę nie mogę się doczekać
- Mnie nikt nie powiedział kiedy wychodzę.
- Spokojnie Julka, wyjdziesz!
- Ale jesteś tego pewien Zayn?
- Yyy... Tak się zastanawiam czy Meg słyszała o wypadku?
- Domyślam się że nie, mówiłeś jej?
- Nie nie mówiłem
- Panno Ross, za kilka godzin, może już pani wyjść!
To był lekarz, który przyszedł z bardzo dobrymi wieściami.
- No i co, zadowolona?
- Tak, nie wiesz jak bardzo!
- Mówiłem, że kiedyś wyjdziesz, ale teraz muszę już iść, spakować się...
- Nie ma sprawy, do zobaczenia!
- Do zobaczenia!
Już jestem w domu, nareszcie!
- Julka, to ty? Już wróciłaś!!
- Magi!! Jak się cieszę, że cię widzę!!
- Tak ja również, zróbmy coś!
- A możesz jeździć na rolkach?
- Nic mi lekarz o tym nie mówił.
- No więc, zapraszam
- Wezmę tylko rolki.
- Dobra, czekam przed domem.
- Hej już jestem!
- Okej ubrałaś je już?
- Tak, ej może jedźmy do kawiarni?
- Ok!
Jechałyśmy jak szalone do kawiarni, wszyscy się na nas gapili.
- Okej jesteśmy
- Tak widzę, zamówmy sobie coś do picia?
- Nie ma sprawy, a nie wolisz lodów?
- Wolę, chodźmy.
- Jakie bierzesz?
- Waniliowe, a ty?
- Nie wiem może malinowe.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Poprosimy lody po 1 gałce na głowę o smaku waniliowym i malinowym.
- Dobrze, a może chcą panie sos?
- A jakie smaki?
- Toffi, czekoladowe, kawowe, truskawkowe, malinowe, tirami...
- No więc ja poproszę sos toffi.
- A ja wezmę malinową.
- Dobrze to razem 6 zł.
- Proszę.
- Dziękuję, oto wasze lody.
- My również dziękujemy, do widzenia!
- Do widzenia!
Wyszłyśmy i usiadłyśmy przy stoliku. Jednak po krótkim namyśle, pojechałyśmy dalej z lodami.
Nie jestem wyśmienitym kierowcą, więc musiało coś pójść nie tak, ale tym razem upadek odmienił całe moje dalsze życie.
- Hej, może byś trochę uważał?
- Wybacz, już dobrze?
- Tak, dzięki.
- Nie ma sprawy, jak ci na imię?
- Ymm, jestem Julka, a ty?
- Ja jestem twój Romeo!
- Ha ha, a na poważnie?
- No Romek!
- Yyy... serio?
- Nie! Żartowałem ja jestem Lukas.
- Miło mi Lukas, widzę, że lubisz rolki?
- Tak kocham je!
- Ej Julka, podjedź tu!!
- Już jadę!!
- Kto to?
- Moja kumpela Margaret, a co?
- Nie nic.
- No Julka... kto to taki?
- Jestem Lukas, miło mi.
- Hejka! Julka ty to się podobasz, wszystkim przystojniakom!
- Co? Magi nie przesadzaj, nie szukam chłopaka, w końcu dopiero zerwałam z Mattem!
- Miałaś chłopaka?
- Tak, widzisz tu jakiś problem?
- W sumie to nie, muszę spadać.
- No dobra, na razie!
- Czekaj, a możesz mi dać swój numer telefonu?
- Spoko, masz!
- Dzięki, na pewno skorzystam!
- Pa pa!!
- Do zobaczenia!
_______________________________
sobota, 26 października 2013
Cz. 6 Kłótnia i poważne skutki.
- Mam taką nadzieję! Do zobaczenia słońce!
- Do zobaczenia!
- Do zobaczenia!
Przyszłam do domu, walnęłam się na łóżko i gdy już zamykałam oczy, przypomniałam sobie o jutrzejszej kartkówce z przyrody. Nauka, nauka i jeszcze raz nauka...
Rano gdy wstałam, poszłam skorzystać z toalety, na śniadanie, potem do szafy. Znalazłam jakieś ubrania.
Gdy już doszłam do szkoły nie działo się nic ciekawego, aż do trzeciej lekcji...
Była wtedy biologia, siedziałam sobie spokojnie z Margaret, gdy nagle drzwi się gwałtownie otwierają, wszyscy robią taaakie wielkie oczy, a przez drzwi wyskakuje Matt z bukietem kwiatów i z Merci - które kocham!
Z kartką A3 W ręce, a na niej napis:
"Julio Ross czy pójdziesz ze mną na randkę?!"
Widać było, że wszyscy od razu skierowali wzrok na mnie... Wszyscy chłopacy krzyczeli, najróżniejsze komentarze:
- No hej, to moja dziewczyna!
- Mała, zapomniałaś o mnie!!!
I tak dalej... dopóki nauczycielka, poprosiła wszystkich o ciszę.
- Julia wstań!
- Tak?
- Czy możesz mi to wytłumaczyć?
- Ale... ja nie wiem o co chodzi, nie byłam w to zaangażowana, naprawdę!!
- Natychmiast marsz do dyrektora!
Wtedy Matt oczywiście musiał się wtrącić
- Proszę pani... ona nie wiedziała, że to zrobię, proszę nie wysyłać jej do dyrektora, proszę!
- No dobrze, tym razem ci podaruję Juliet, siadaj.
- Dziękuję pani bardzo!
- Teraz wyjdź!
- Ale... ale dlaczego?
- Ktoś na ciebie czeka, czyżbyś zapomniała?
- A no tak, przepraszam jeszcze raz, za Matta.
- Nie ma sprawy, idź.
Wyszłam na korytarz i zauważyłam Matta. Podeszłam do niego, a on zachowywał się dziwnie jak na niego
-Co to ma być?
- Ale co?
- Tamci kolesie, ewidentnie coś do ciebie czują!
- Co?! Proszę cię!
- No co? Przecież widziałem i słyszałem.
- Ale Matt...
- No co Matt? Nie rozumiesz?! Przecież, ja tak nie mogę!
- Ale to były żarty, nie przejmuj się!
- Nawet nigdy mi nie powiedziałaś "Kocham cię!"
- Na prawdę? No więc... Kocham cię!!
- Nadal ci nie wierzę
- Ale w szkole?!
- Tak tu i teraz!
Więc szybko go pocałowałam, gdy zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z klas i nas zobaczyli
- Okej Matt, musisz już iść!
- Yyy... Tak, zdecydowanie. Do zobaczenia!!
- Do zobaczenia!
Wtedy Matt wyszedł, a ja zostałam i wszyscy się na mnie patrzyli.
Znowu zadzwonił dzwonek, uświadomiłam sobie, że to moja ostatnia lekcja więc poszłam do szatni i przebrałam buty z tenisówek po szkole, na normalne i poszłam do domu. Dalej rutynowe czynności.
Rano, wstałam i... spojrzałam na budzik! Do szkoły miałam na 8.00, a była 7. 48!
Wiedziałam, że się spóźnię do szkoły, ale pomyślałam sobie tak: - Wolę być w szkole spóźniona niż żeby mnie tam nie było wcale i ominął by mnie temat.
Więc szybko się zebrałam, a potem wyleciałam z domu i ledwo odeszłam 2 metry od domu już
Słyszałam z tyłu
- TRUUUUUUUUU!
- O boże, po co pan trąbił?
- Chciałem się upewnić, czy mnie poznasz?
- Czekaj, czarne włosy z zaczesaną grzywką, brązowe oczy i kolczyk w uchu?
- Tak, więc kim jestem?
- To na prawdę ty? Zayn jak się cieszę!
- Ja też, nareszcie cię widzę! A co tam u Magi?
- Spoko, a co u ciebie? Opowiadaj!!
- No dobra, ale może chociaż wejdziesz?
- Właśnie, skąd masz to auto?
- Rodzice pozwolili mi zrobić wcześniejsze prawo jazdy, a że zdałem sprawili mi... To!
- Wow, ale masz fajnie!
- Wskakuj!
Wsiadłam do auta, gdy od razu poczułam, tą świeżość.
- I teraz zadam ci pytanie, mogę?
- Pewnie!
- No dobra, to jak tam sprawy z tobą i Matthewem?
- Całkiem dobrze, ostatnio było nawet bardzo dobrzee.
- W jakim znaczeniu?
Tym razem szepcząc powiedziałam
- Bo... my się już całowaliśmy.
- Ale nawet go nie znasz!
- Tak zdaję sobie z tego sprawę, ale na prawdę go lubię!
- Lubię?! W takim razie kogo kochasz?!
- Matta!
- Ale przecież ty go lubisz, a nie kochasz!
- Zayn, spokojnie opanuj się!
- Może, ale na pewno nie w tej chwili!
- Ale Zayn uważaj!!
- Co... Aaaa!
W jednej chwili przeleciało mi przed oczami, całe moje życie, a w tle słychać było tylko odgłosy pisku opon. Nie zdążyłam się obejrzeć, a jedyne co zobaczyłam to rozbite szkło. I Zayna z rozbitą głową!
Gdy już doszłam do szkoły nie działo się nic ciekawego, aż do trzeciej lekcji...
Była wtedy biologia, siedziałam sobie spokojnie z Margaret, gdy nagle drzwi się gwałtownie otwierają, wszyscy robią taaakie wielkie oczy, a przez drzwi wyskakuje Matt z bukietem kwiatów i z Merci - które kocham!
Z kartką A3 W ręce, a na niej napis:
"Julio Ross czy pójdziesz ze mną na randkę?!"
Widać było, że wszyscy od razu skierowali wzrok na mnie... Wszyscy chłopacy krzyczeli, najróżniejsze komentarze:
- No hej, to moja dziewczyna!
- Mała, zapomniałaś o mnie!!!
I tak dalej... dopóki nauczycielka, poprosiła wszystkich o ciszę.
- Julia wstań!
- Tak?
- Czy możesz mi to wytłumaczyć?
- Ale... ja nie wiem o co chodzi, nie byłam w to zaangażowana, naprawdę!!
- Natychmiast marsz do dyrektora!
Wtedy Matt oczywiście musiał się wtrącić
- Proszę pani... ona nie wiedziała, że to zrobię, proszę nie wysyłać jej do dyrektora, proszę!
- No dobrze, tym razem ci podaruję Juliet, siadaj.
- Dziękuję pani bardzo!
- Teraz wyjdź!
- Ale... ale dlaczego?
- Ktoś na ciebie czeka, czyżbyś zapomniała?
- A no tak, przepraszam jeszcze raz, za Matta.
- Nie ma sprawy, idź.
Wyszłam na korytarz i zauważyłam Matta. Podeszłam do niego, a on zachowywał się dziwnie jak na niego
-Co to ma być?
- Ale co?
- Tamci kolesie, ewidentnie coś do ciebie czują!
- Co?! Proszę cię!
- No co? Przecież widziałem i słyszałem.
- Ale Matt...
- No co Matt? Nie rozumiesz?! Przecież, ja tak nie mogę!
- Ale to były żarty, nie przejmuj się!
- Nawet nigdy mi nie powiedziałaś "Kocham cię!"
- Na prawdę? No więc... Kocham cię!!
- Nadal ci nie wierzę
- Ale w szkole?!
- Tak tu i teraz!
Więc szybko go pocałowałam, gdy zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z klas i nas zobaczyli
- Okej Matt, musisz już iść!
- Yyy... Tak, zdecydowanie. Do zobaczenia!!
- Do zobaczenia!
Wtedy Matt wyszedł, a ja zostałam i wszyscy się na mnie patrzyli.
Znowu zadzwonił dzwonek, uświadomiłam sobie, że to moja ostatnia lekcja więc poszłam do szatni i przebrałam buty z tenisówek po szkole, na normalne i poszłam do domu. Dalej rutynowe czynności.
Rano, wstałam i... spojrzałam na budzik! Do szkoły miałam na 8.00, a była 7. 48!
Wiedziałam, że się spóźnię do szkoły, ale pomyślałam sobie tak: - Wolę być w szkole spóźniona niż żeby mnie tam nie było wcale i ominął by mnie temat.
Więc szybko się zebrałam, a potem wyleciałam z domu i ledwo odeszłam 2 metry od domu już
Słyszałam z tyłu
- TRUUUUUUUUU!
- O boże, po co pan trąbił?
- Chciałem się upewnić, czy mnie poznasz?
- Czekaj, czarne włosy z zaczesaną grzywką, brązowe oczy i kolczyk w uchu?
- Tak, więc kim jestem?
- To na prawdę ty? Zayn jak się cieszę!
- Ja też, nareszcie cię widzę! A co tam u Magi?
- Spoko, a co u ciebie? Opowiadaj!!
- No dobra, ale może chociaż wejdziesz?
- Właśnie, skąd masz to auto?
- Rodzice pozwolili mi zrobić wcześniejsze prawo jazdy, a że zdałem sprawili mi... To!
- Wow, ale masz fajnie!
- Wskakuj!
Wsiadłam do auta, gdy od razu poczułam, tą świeżość.
- I teraz zadam ci pytanie, mogę?
- Pewnie!
- No dobra, to jak tam sprawy z tobą i Matthewem?
- Całkiem dobrze, ostatnio było nawet bardzo dobrzee.
- W jakim znaczeniu?
Tym razem szepcząc powiedziałam
- Bo... my się już całowaliśmy.
- Ale nawet go nie znasz!
- Tak zdaję sobie z tego sprawę, ale na prawdę go lubię!
- Lubię?! W takim razie kogo kochasz?!
- Matta!
- Ale przecież ty go lubisz, a nie kochasz!
- Zayn, spokojnie opanuj się!
- Może, ale na pewno nie w tej chwili!
- Ale Zayn uważaj!!
- Co... Aaaa!
W jednej chwili przeleciało mi przed oczami, całe moje życie, a w tle słychać było tylko odgłosy pisku opon. Nie zdążyłam się obejrzeć, a jedyne co zobaczyłam to rozbite szkło. I Zayna z rozbitą głową!
______________________________________________________________________________
Hejka! Tak wiem że czekaliście na tą część dłuuugo
Ale ja zawsze dotrzymuję słowa!! No chyba że coś
bardzo ważnego mi wypadł, ale rzadko się to zdarza!
Tak więc, przyjmuję naprawdę każdy komentarz,
nawet jeśli będą 2 komentarze tych samych osób!!
- Serio! W końcu napisałam, że mają być 3 komentarze!
_______________________________________________________________________________
Następne opowiadanie = 3 kom. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)