sobota, 9 listopada 2013

Cz.7 Pożegnanie

W jednej chwili przeleciało mi przed oczami, całe moje życie, a w tle słychać było tylko odgłosy pisku opon. Nie zdążyłam się obejrzeć, a jedyne co zobaczyłam to rozbite szkło. I Zayna z rozbitą głową! Wyszłam z auta i chciałam uciec, jednak coś powodowało, nie tęsknotę, a coś takiego co czułam do Matta w czasie pocałunku.
- Nie, nie mogę! Nie mogę go tu zostawić! 
Podbiegłam do auta, otworzyłam drzwi i wyciągłam go z auta.
Przeciągłam, na drugą stronę ulicy i usiadłam obok niego, zaczęłam krzyczeć o pomoc.
Nie wiedziałam co zrobić, sama również byłam zraniona w rękę, telefon był w samochodzie. Nagle poczułam się słaba, tak jakbym miała odpływać!


Później obudziłam się w szpitalu, na łóżku.

- Co się stało? Co ja tu robię?
- O rany! Doktorze, doktorze obudziła się!
- Co, ale o co chodzi?
- Julka, jesteś w szpitalu miałaś wypadek samochodowy, Zayn prowadził.
- Zayn! Zayn! Co z nim?! Gdzie on jest? Jak się czuje?
- Hola, hola! Nie tak szybko, bo pomyślę, że coś do niego czujesz!
- Ale powiedz! Proszę.
- No dobra, Zayn jest w sali niedaleko, na końcu korytarza.
- Ale... ale co mu się dzieje? 
- Przeprowadzana jest teraz operacja, stan jest stabilny.
- Czyli wszystko powinno być dobrze?
- NIekoniecznie, lekarze nie wykluczają raka mózgu.
- Ale... ale... 
Wtedy zaczęłam szlochać, bałam się, że go stracę, czego nie chciałam.
- Hej mała, nie płacz już. Policja ustaliła przyczynę wypadku, czy to prawda, że się pokłóciliście i on stracił panowanie nad pojazdem?
- Tak, tak to prawda.
- A co się kłociliście?
- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć... bo to chodziło o nas o ciebie i mnie, Zayn chciał wiedzieć co jest między nami, chciał mnie przekonać, abym z tobą zerwała.
- Teraz to go stłukę!
- Nie rób tego! Zastanawiam się tylko czy może nie miał racji.
- Co? Chcesz mnie rzucić? Nie pozwolę ci tego zrobić, to ja rzucam!
- Rzucasz mnie?
- Nie, ja cię kocham nie przeżyłbym tego!
- Ale my się prawie nie znamy!
- W takim razie, mam pomysł.
- Mogę go poznać?
- Ja teraz sobie stąd pójdę, a ty zadzwonisz gdy, się zdeydujesz.
- To chyba najlepszy pomysł, dobrze zgadzam się.
- No więc... Do usłyszenia!
- Tak, do usłyszenia!


Nie wierzyłam w to, co się przed chwilą stało, więc poszłam spać.










_____________________________________________________________________________
Hejka! Tak, na tą cześć czekacie bardzo długo. 
Okej, więc to by było już tyle i pa pa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ogłoszenie!!!!!

Dobra, zdecydowałam się, że jeżeli dodam opowiadanie, to nie będę czekała na wasze kom. ponieważ musiałabym dodawać kolejną część dopiero co miesiąc :(. Więc, będę dodawać kolejne cz. średnio co 2 tygodnie. Ale nie myślcie sobie, że nie musicie komentować, chciałabym od czasu do czasu przeczytać jakiś miły komentarz, a dostaje takich mało :(. Na razie to tyle w kwesti opowiadań, jak będzie jeszcze coś co chcę wam przekazać, to napiszę, wam na pewno! A teraz trzymajcie się mocno i łapcie buziaczki ode mnie :)

:* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* 

niedziela, 3 listopada 2013

Cz.8 Wolność!

Nie wierzyłam w to, co się przed chwilą stało, więc poszłam spać.

/Tydzień później/

Ciągle się nudzę, w szpitalu nie mam co robić, od rozstania mojego i Matta, minął tydzień, z Zaynem wszystko dobrze, szybciej niż ja doszedł do siebie. W prawdzie mogłam chodzić i on również, jednak nie robiłam tego często. 
- Co tam u ciebie?
- Wszystko w porządku, a ty?
- Tak ja również, jutro wychodzę nie mogę się doczekać
- Mnie nikt nie powiedział kiedy wychodzę.
- Spokojnie Julka, wyjdziesz!
- Ale jesteś tego pewien Zayn?
- Yyy... Tak się zastanawiam czy Meg słyszała o wypadku?
- Domyślam się że nie, mówiłeś jej?
- Nie nie mówiłem
- Panno Ross, za kilka godzin, może już pani wyjść!
To był lekarz, który przyszedł z bardzo dobrymi wieściami.
- No i co, zadowolona?
- Tak, nie wiesz jak bardzo!
- Mówiłem, że kiedyś wyjdziesz, ale teraz muszę już iść, spakować się...
- Nie ma sprawy, do zobaczenia!
- Do zobaczenia!

Już jestem w domu, nareszcie!

- Julka, to ty? Już wróciłaś!!
- Magi!! Jak się cieszę, że cię widzę!!
- Tak ja również, zróbmy coś!
- A możesz jeździć na rolkach?
- Nic mi lekarz o tym nie mówił.
- No więc, zapraszam
- Wezmę tylko rolki.
- Dobra, czekam przed domem.
- Hej już jestem!
- Okej ubrałaś je już? 
- Tak, ej może jedźmy do kawiarni?
- Ok!
Jechałyśmy jak szalone do kawiarni, wszyscy się na nas gapili.
- Okej jesteśmy
- Tak widzę, zamówmy sobie coś do picia?
- Nie ma sprawy, a nie wolisz lodów?
- Wolę, chodźmy.
- Jakie bierzesz?
- Waniliowe, a ty?
- Nie wiem może malinowe.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Poprosimy lody po 1 gałce na głowę o smaku waniliowym i malinowym.
- Dobrze, a może chcą panie sos?
- A jakie smaki? 
- Toffi, czekoladowe, kawowe, truskawkowe, malinowe, tirami...
- No więc ja poproszę sos toffi.
- A ja wezmę malinową.
- Dobrze to razem 6 zł.
- Proszę.
- Dziękuję, oto wasze lody.
- My również dziękujemy, do widzenia!
- Do widzenia!
Wyszłyśmy i usiadłyśmy przy stoliku. Jednak po krótkim namyśle, pojechałyśmy dalej z lodami.
Nie jestem wyśmienitym kierowcą, więc musiało coś pójść nie tak, ale tym razem upadek odmienił całe moje dalsze życie. 
- Hej, może byś trochę uważał?
- Wybacz, już dobrze?
- Tak, dzięki.
- Nie ma sprawy, jak ci na imię?
- Ymm, jestem Julka, a ty?
- Ja jestem twój Romeo!
- Ha ha, a na poważnie?
- No Romek!
- Yyy... serio?
- Nie! Żartowałem ja jestem Lukas.
- Miło mi Lukas, widzę, że lubisz rolki?
- Tak kocham je! 
- Ej Julka, podjedź tu!!
- Już jadę!!
- Kto to?
- Moja kumpela Margaret, a co?
- Nie nic.
- No Julka... kto to taki?
- Jestem Lukas, miło mi.
- Hejka! Julka ty to się podobasz, wszystkim przystojniakom!
- Co? Magi nie przesadzaj, nie szukam chłopaka, w końcu dopiero zerwałam z Mattem!
- Miałaś chłopaka?
- Tak, widzisz tu jakiś problem?
- W sumie to nie, muszę spadać.
- No dobra, na razie!
- Czekaj, a możesz mi dać swój numer telefonu?
- Spoko, masz!
- Dzięki, na pewno skorzystam!
- Pa pa!!
- Do zobaczenia!










_______________________________