niedziela, 5 stycznia 2014

!!!!!!!! WAŻNE !!!!!!!!!!!

Mam dla was informację, mianowicie, bedę kontynowała pisanie na innym blogu, niedługo podam wam linka :) A jak na razie tu nie pojwią się kolejne części :) 3 -majcie się tam jakoś :***

Cz. 10

- Luka przestań krzyczeć, ludzie cię usłyszął!
- Niech słyszą moje szczęście!
Wstał i pociągnął mnie za sobą, niestety gdy tylko wstałam z ławki, potkłam się i upadłam, na Luke.
- Aż tak na mnie lecisz?
- Lukas, to nie są żarty, źle się...
- Julia, Julka, Julka!! 

- Gdzie ja jestem? Halo, jest tu ktoś?
- Julka, to ja wszystko dobrze, jak się czujesz?
- Dobrze, ale co ja robię w szpitalu?
- Zemdlałaś, ale spokojnie już jest dobrze, masz wypis, wychodzisz za jakieś 30 min. zberaj się
- Dobra, wyjdzesz? Muszę się przebrać...
- Taaak... jasne.
- Dziękuję Ci bardzo.

- Lekarz nie pozwolił c wychodzić z domu przez następne kilka dni, ale nie pozowlił zoostawiać cię samą w domu.
- Więc co z tym zrobisz?
- Będę zostawał z tobą codziennie gdy twoja mama będzie w pracy, a brat w szkole.

- Mama się zgodziła?
- Tak, gadaliśmy już o tym.

Cz. 9 - Coraz bliżej

- Dzięki, na pewno skorzystam!
- Pa pa!!
- Do zobaczenia!

Po czym wróciłam do domu i poszłam spać. Rano, wstałam i ubrałam się , po czym wybiegłam z domu, chcąc iść dłuższą drogą, drogą gdzie pierwszy raz go spotkałam. Idąc sobie uliczką zdałam sobie sprawę, że nie było mnie na zakończeniu roku szkolnego, od razu posmutniałam. Poczułam dotyk czyjejś ręki na moim ramieniu, to był Matt.
- Hej! Widzę, że już wyszłaś ze szpitala.
- No tak, wyszłam, śledziłeś mnie?
- Ja? Nie spadłem tak nisko!
- To dobrze...
- A co czekasz tu na kogo, no bo jeśli tak, to chyba mogę wiedzieć, co?
- No nie po prostu szłam się przejść, a co zazdrosny?
- No coś ty, oszalałaś?
- Jeszcze nie, ale z tobą to nigdy nic nie wiadomo.
Przeszliśmy się kawałek, rozmawialiśmy i bawiliśmy się jak nigdy dotąd.
- Hej Julka, pamiętasz mnie?
- Yyy... Lukas tak?
- Tak, a to kto?
- A no tak, Lukas - Matt, Matt - Lukas.
- Miło mi Lukas jestem 
- Mnie również Matthew.
- No dobra, Lukas przejdziesz się z nami?
- Nie chcę wam przeszkadzać!
- Ale, co... czy... Myślisz że jesteśmy parą?
- No raczej, w końcu chodzicie razem po mieście!
- Nie, nie, nie... On ze mną zerwał, gdy byłam w szpitalu, po wypadku...
- Stary, robiąc to straciłeś cały świat.
- To było piękne, co powiedziałeś...
- Tak piękne...
- Zazdrosny jesteś!
- Marzenie, ja? Zazdrosny? O ciebie?!
- Tak, nie możesz znieść myśli, że lubię Lukasa, bardziej od ciebie! I wiesz co? Zabierz sobie ten telefon już go nie potrzebuję, sprawię sobie inny! 
- Ten telefon dałem ci w prezencie, gdy się poznaliśmy, nie chcesz go na pamiątkę? W końcu to była moja pierwsza miłość. Miłość od pierwszego wejrzenia...
- Ojej wzruszające... Lukas mam prośbę, możemy pogadać na osobności?
- Tak, oczywiście, zrobię dla ciebie wszystko.
- Dziękuję...
Złapał mnie za rękę i szliśmy dalej, gdy odwróciłam się, aby popatrzeć czy Matt nas widzi, okazało się, że poszedł sobie od razu. My cały czas szliśmy.
- Więc o czym chciałaś ze mną pogadać?
- Chciałam się odczepić od tamtego...
- Aha, a dlaczego nie powiedziałaś mi, że przebywałaś w szpitalu?
- Chcę zapomnieć...
- Ale proszę opowiedz mi tę historię.
- Dobrze, ale usiądźmy na ławce... może być?
- Tak, jest dobrze, zaczynaj.
- Więc tak...


Szłam do szkoły, kilka dni temu, lub tydzień temu, nie jestem pewna.
Podjechał mój najlepszy kumpel, w nowym samochodzie. 
Zaprosił mnie do środka, zaproponował podwiezienie mnie do szkoły.
Zgodziłam się, ponieważ on jechał tam gdzie ja i oczywiście chciałam,
z nim spędzić więcej czasu, pogadać jak za dawnych lat, brakowało mi tego.
W końcu zaczelismy rozmawiać o Mattcie, że nie powinnam była z nim być, 
takie tam... Aż Zayn stracił panowanie nad kierownicą, skręciliśmy do rowu.
Następnie Zayn, stracił przytomność, wyszłam z samochodu, ale wtedy
uświadomiłam sobie, że nie mogę, go tam zostawić, więc wróciłam po niego
i odeszliśmy na bok - Mówiłam z coraz większym lękiem w oczach  - no
i tam straciłam przytomność, potem już tylko obudziłam się w szpitalu... 
Pamiętasz pierwszy dzień naszego spotkania? Wtedy wyszłam ze szpitala.


- Wow, nie miałem pojęcia, że tyle przeszłaś w tak krótkim czasie...
- Dokładnie...
- Wiesz co, chodźmy na lody, nie chcę żebyś była taka smutna!
- Dobra, z chęcią.
Znowu złapał mnie za rękę, wstaliśmy i popatrzyliśmy sobie w oczy, a on pocałował mnie w policzek. Poczułam, że się rumienię... Doszliśmy do budki z lodami.
- Jaki chcesz smak?
- Proszę malinowy, a ty?
- Ja poproszę waniliowy, ile się należy?
- Proszę pana, na pocieszenie dla pańskiej dziewczyny bo widzę, że taka trochę smutna 0 zł!
- Dziękuję... w takim razie żegnam!
- Żegnam pana!
- Żegnam!
- Dlaczego nie powiedziałeś, że nie jesteśmy parą?
- A nie jesteśmy? 
- Chyba nie wiem co powiedzieć...
- Powiedz, że chcesz być moją dziewczyną.
- Och... Chcę być twoją dziewczyną.
- Panie, nie zasłużyłem na nią, więc jakim cudem się zgodziła?!
- Luka przestań krzyczeć, ludzi cię usłyszął!
- Niech słyszą moje szczęście!
Wstał i pociągnął mnie za sobą, niestety gdy tylko wstałam z ławki, potkłam się i upadłam,




__________________________________________________________________


To kolejna część mojego opowiadania,
piszcie w kom. co mogłoby się wydarzyć.
Od razu biorę się za 10 już cz.
Aha i jeszcze:

Część 20 - gdy do niej dojdziemy - będzie wielka!
Będzie długa - to po pierwsze
Po drugie - będzie się dużo działo!!